sobota, 18 maja 2013

53. Trzy drogi, dwa kierunki, jeden wybór

Dziś wracam do Was z nowym, krótkim rozdziałem, który specjalnie oddzieliłam. Niby nic się tu nie dzieje ale to ważny rozdział dla drugiej części. Tyle Wam powiem :). Spokojnie, kolejny rozdział już jest napisany, dodam niedługo! Postanowiłam darować sobie opisywanie wakacji i przenieść akcję z powrotem do Hogwartu bo nie chcę was zanudzać. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Wam za wszystkie komentarze i cierpliwość i proszę, bądźcie wyrozumiali dla tej notki :) Jeszcze zapomniałam podziękować za to, że jesteście tu ze mną, życzę każdemu takich czytelników, naprawdę :)
- - - - - - - - - -
- Więc myślicie, że coś grozi Hermionie, tak? - pan Weasley jak co dzień rano przeglądał w kuchni poranną prasę, popijając przy tym mocną kawę. Harry i Ron właśnie opowiedzieli mu o wczorajszym dniu i o tym jak ich przyjaciółka zobaczyła dziwną, zakapturzoną postać. Stwierdzili, że lepiej dmuchać na zimne i zapytać kogoś czy jest się czym przejmować. Kiedy przytaknęli rudy mężczyzna odłożył gazetę na bok i zdjął z nosa okulary. - Dlaczego mówicie o tym dopiero teraz? - zapytał, a oni od razu zrozumieli, że jest to rzecz ważniejsza niż im się wydaje.
- Bo wcześniej myśleliśmy, że Hermiona przesadza.. i że sobie to uroiła. W końcu przez to co ją spotkało każdy by ześwirował! W końcu została zako.. auć! - krzyknął Ron kiedy Harry szturchnął go w żebra. Pan Weasley podniósł wysoko brwi, patrząc na nich pytająco. - Yyy.. - zmieszał się młody Weasly i nic już więcej nie powiedział, spojrzał tylko na przyjaciela przepraszająco. W końcu omal nie wygadał swojemu ojcu, że Hermiona została zakopana. A o tym wiedzieli tylko Ci, którzy przy tym byli. Nikt więcej.
- No dobra.. o co tu chodzi? - zapytał Artur Weasley i w tym samym czasie do kuchni wkroczyła jego żona, która oczywiście słyszała większość tej rozmowy.
- Została zako-co? - zapytała surowo opierając ręce o swoją talię i przyjmując tym samym groźną pozę.
- Zaatakowana została. - powiedział szybko Harry - Na pewno wpłynęło to jakoś na jej psychikę, dlatego pomyśleliśmy, że.. tak jakby.. mogło jej się wydawać, że widziała coś, czego w rzeczywistości nie widziała...
- ..bo nie istniało. - dorzucił Ron zdenerwowany - My na przykład nie widzieliśmy niczego podejrzanego.
- Takich rzeczy nie można ignorować. Dobrze wiecie jak jest.. teraz. - powiedziała Molly - Śmierciożercy i zwolennicy tej kobiety mogą być zdolni do wszystkiego. Musimy zabrać Hermionę. Tam jest zbyt niebezpiecznie.
- Tam są jej rodzice mamo. I ona nie chce nigdzie jechać. - Ron spojrzał na Harry'ego jakby czekał, aż ten coś powie, jednak chłopak milczał - Pytaliśmy jej.. chcieliśmy ją zabrać do Nory..
- Musimy ją jakoś przekonać. Trzeba porozmawiać z nią i z jej rodzicami. Muszą wiedzieć jak jest. Arturze, pojedziesz tam dziś z chłopakami.
- Ale..
- Ja nie zostawię domu samego. - spojrzała na męża - Fred i George od tygodnia siedzą w tej twojej szopie. Nie wiem co tam robią ale już sam fakt, że od początku wakacji nic złego nie zbroili powinien być niepokojący i dać nam do myślenia. Zjedzcie śniadanie, a potem wybierzcie się po Hermionę.

- Co o tym myślisz? - zapytał po śniadaniu Ron, kiedy razem z Harrym weszli do swojego pokoju żeby się przebrać.
- Myślę, że to dobre rozwiązanie. Hermiona rzeczywiście nie może tam być tam sama. To zbyt niebezpieczne. - powiedział Harry ubierając bluzę i w tym samym momencie do pokoju weszła Ginny. - Ale za cholerę nie wiem jak ją tutaj sprowadzimy...
- Co się dzieje? Słyszałam jak rodzice mówili, że muszą zawiadomić Zakon. - powiedziała Ruda siadając na łóżku.
- Zakon? - zmarszczył brwi Ron i rzucił przyjacielowi krótkie spojrzenie - Czyli potraktowali to, aż tak poważnie?
- Dziwisz się? - Harry zaśmiał się ponuro - Bezmyślnie to my postąpiliśmy wczoraj ignorując to co mówiła Hermiona. Nie chcę nawet myśleć co by się mogło stać. A na chwilę obecną naprawdę wystarczy jej atrakcji..
- Ale o co chodzi? - zdenerwowała się dziewczyna - Możecie mi powiedzieć?
- Widzieliśmy się wczoraj z Hermioną, mówiła, że kogoś widziała, a my nie potraktowaliśmy tego poważnie. - wyjaśnił Ron - Właśnie po nią jedziemy. Nie może tam zostać, to zbyt niebezpieczne.
- Kto to mógł być?
- To nie trudne Ginny. Albo ludzie Voldemorta albo tej całej Morticii. - wzruszył ramionami.
- Jak teraz sobie o tym pomyślę to rzeczywiście wybrali sobie łatwy cel... Hermiona jest tam kompletnie sama. - mruknął cicho Harry - Gotowy?
Ron tylko pokiwał głową i pospiesznie wyszli z pokoju. Pan Weasley stwierdził, że najlepiej będzie jak dostaną się do Londynu jego nowym mugolskim samochodem. Nie byli co do tego przekonani, zwłaszcza, że jeszcze nie zdążyli zapomnieć o tym jak w drugiej klasie omal się nie rozbili, ale w końcu, za jego namową, ulegli. Wpakowali się do środka i ruszyli w drogę.
* * *
- Hermiona, proszę cię, nie złość się na nas! - zawołał Ron idąc do domu za przyjaciółką, która szła kilka metrów przed nimi - Hermiona!
Gryffonka zatrzymała się i spojrzała na niego ze złością. Czego on jeszcze od niej chciał? Nie wystarczy, że ściągnęli ją tutaj wbrew jej woli?
- Mówiłam wam, że tego nie chcę. Dobrze wiedzieliście, że chcę pobyć z rodzicami, chcę się odciąć od tego wszystkiego.. jak mogliście ściągnąć mnie tutaj na siłę?! - niemal krzyczała, a głos jej drżał.
- Mogło grozić ci niebezpieczeństwo, zrozum to. - wtrącił łagodnie Harry.
- Nie obchodzi mnie to! - zawołała przez łzy - Wy nie możecie zrozumieć tego, że ja chcę być sama.. nie potrzebuję waszego współczucia, wymiany spojrzeń, pocieszania, patrzenia na mnie jak na kogoś chorego.. nie chcę tego. Chciałam normalnie sobie z wszystkim poradzić i zapomnieć o tym co się stało.. a wy mi na to nie pozwalacie!
- My ci chcemy pomóc! - krzyknął Ron - Nigdy o tym nie zapomnisz! Porozmawiaj z nami!
- Tyle, że ja NIE chcę z wami o tym rozmawiać! - krzyknęła, odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie w pole.
- Gdzie idziesz? - zawołał za nią Harry - Hermiona!
- Idę się przejść. Co, może teraz nie będziecie odstępować mnie na krok bo ktoś czyha na moje życie? - warknęła nieprzyjemnie z ironią, której później żałowała. Przecież w głębi siebie wiedziała, że chcą dla niej dobrze.
- Tak, właśnie ta.. - zaczął Ron chcąc za nią iść ale Harry go przytrzymał - Co?! - syknął.
- Zostaw ją. Ona ma rację. Rozumiem to, że jest zła, w końcu chciała odpocząć od tego wszystkiego ale nie możemy zachowywać się wobec niej tak jak do tej pory. Ciągle ją pytamy czy wszytko dobrze, czy czegoś potrzebuje.. - Zielonooki westchnął po czym włożył ręce do kieszeni patrząc na oddalającą się Gryffonkę - Zostawmy ją.
- To mamy pozwolić jej tak sobie iść? - zdenerwował się Rudzielec - Wolę żeby mnie znienawidziła niż żeby ktoś ją skrzywdził.
Harry spojrzał na przyjaciela z lekkim współczuciem. Jego nieodwzajemnione uczucie do Hermiony najwyraźniej wciąż w nim było. Zrobiłby dla niej wszystko, bez względu na to co by było później. Wolał być przy niej, mimo że ona tego nie chciała, niż być daleko i narażać ją na niebezpieczeństwo. Chora miłość, pomyślał Harry wzdychając głośno.
- Jestem pewny, że nic jej się nie stanie jak się trochę przespaceruje. Sama. - powiedział w końcu - Przecież dom jest dobrze strzeżony. Nikt nas tu nie zaatakuje. Nic jej nie grozi jak sobie usiądzie sama pod drzewem. Bez nas. W tej chwili jest na nas wściekła. Nie pogarszajmy tego, a jej przejdzie. Widzisz, że nie umie sobie poradzić sama ze sobą? Całkiem się rozstroiła.
- Może masz rację, ale ja po prostu nie mogę.. Nie mogę Harry. - dodał i ruszył za Hermioną zostawiając przyjaciela samego.
Chłopak stał chwilę patrząc na jego oddalające się plecy, aż w końcu wrócił do domu. Zaczął się zastanawiać co by było, gdyby on był w kimś tak chorobliwie zakochany. Czy zrobiłby coś takiego? Mimo tego, że próbował postawić się na miejscu Rona to nie rozumiał jego zachowania. Wiedział, że chce dobrze ale ten jeden raz mógł odpuścić.

Kilka kolejnych dni minęło równie szybko jak poprzednie. Ani się obejrzeli, a lipiec dobiegał końca. Hermiona bardzo mało mówiła, więcej czasu spędzała na myśleniu i samotnemu spacerowaniu po polach. Na początku była zła na Rona, który nie potrafił uszanować tego co im powiedziała i Harry'ego, który - jako jej przyjaciel - nie powiedział mu żeby odpuścił. Po pewnym czasie złość jednak minęła i rozmawiała z nimi normalnie. Jedyne co się nie zmieniło to to, że wciąż większość czasu spędzała sama. Całymi dniami siedziała pod wielkim drzewem za domem czytając książki. W końcu, kiedy przeczytała już wszystko co miała doszła do wniosku, że jest gotowa by napisać egzaminy końcowe. Myśl, że całe wakacje spędza pod drzewem była trochę dołująca ale złapała się na tym, że książki skutecznie odwróciły jej uwagę od tego co się wydarzyło pod koniec roku. W Norze czuła się jak w więzieniu. Zawsze był ktoś kto czuwał w nocy i obserwował okolicę czy wszystko w porządku, ściskając różdżkę w kieszeni. Ciągle przychodzili do nich jacyś członkowie Zakonu, rozmawiali godzinami zamknięci w kuchni, a im nawet nie raczyli powiedzieć co się dzieje. A co się działo? No właśnie.. nic. Z dnia na dzień wszystko ucichło. Gazety nie pisały o napadach na czarodziei, o włamaniach, kradzieżach czy morderstwach, ponieważ nic takiego się nie działo. Hermiona również nie widziała więcej zakapturzonej postaci i zaczęła myśleć, że to rzeczywiście była tylko jej wyobraźnia. Nikt z Zakonu jednak nie był na tyle głupi żeby uwierzyć w to, że już po wszystkim. O nie. Każdy wiedział, że to tylko cisza przed burzą i że szykuje się coś wielkiego. Nie wiedzieli tylko czy za tydzień, za miesiąc czy rok.
- Hermiona! - aż podskoczyła kiedy usłyszała głos Rona. Odwróciła się, szybkim krokiem razem z Harrym, Ginny, Fredem i George'm szli w jej stronę. Od razu domyśliła się, że się czegoś dowiedzieli. To dało się wyczytać z ich twarzy, nawet z daleka. Wstała z ziemi i spojrzała na nich marszcząc brwi.
- Co się stało? - zapytała zaniepokojona.
- Fred i George podsłuchali rozmowę rodziców z członkami Zakonu w kuchni. - wydyszała Ginny, a Gryffonka przeniosła spojrzenie na bliźniaków.
- Od razu wiedzieliśmy, że będą gadać o czymś ważnym bo usłyszeliśmy Dumbledore'a. No i gadali! - mówił George - Wszyscy, którzy byli obserwowani przez Zakon, wiecie.. Śmierciożercy.. wyjechali.
- Jak to.. wyjechali? - zapytała - Gdzie?
- Właśnie tego nie usłyszeliśmy ale Dumbledore na pewno wie gdzie... ojciec mówił, że w ministerstwie magii zwolniło się kilkadziesiąt miejsc pracy, czaicie? Malfoy nawet odszedł..
- ..i Snape, tak mówił Lupin, że ktoś inny w tym roku będzie uczył eliksirów. - wtrąciła Ginny.
- To jest akurat dobra wiadomość. - dodał Ron.
- Jak myślicie, co to znaczy?
- Nie mam pojęcia ale z tego co oni usłyszeli to biorą pod uwagę dwie opcje. Albo Voldemort wyjechał żeby rozprawić się z tą całą Morticią i jej ludźmi albo planuje coś dużego. - powiedział Harry - No chyba, że postanowił przed nią uciec co raczej nie jest w jego stylu.
- Słyszeliśmy też jak mówili, że zbyt ryzykowne było wysyłanie za nimi członków zakonu więc jedynym źródłem informacji jest teraz Snape. Tymczasem ee nasi szkolą tutaj nowych aurorów. Wygląda na to, że chcą zebrać jak najwięcej sił.
- ..a tymczasem my, jak gdyby nigdy nic, normalnie, pierwszego września wracamy do Hogwartu. - zakpiła Ginny siadając na trawie - Do miejsca, które jako pierwsze zostanie zaatakowane.
- Też mam wątpliwości co do tego czy to dobry pomysł, ale Dumbledore chyba wie co robi? Będzie wiedział kiedy coś będzie na rzeczy, a skoro nas tam wysyłają z powrotem.. muszą uważać, że nic nam nie grozi. - powiedział ponuro Harry.
Hermiona zamilkła patrząc na ich smutne miny. Co mogła powiedzieć? Wszyscy się bali. Każdy wiedział, że szykuje się wojna i że nic nie można z tym zrobić. Jedyne wyjście to stawić temu czoła. I już nie chodziło tylko o Harry'ego. Teraz zagrożone było życie każdego czarodzieja. Co jeśli będzie trzeba wybrać po której stronie się będzie? Po stronie Voldemorta czy Morticii? Obydwoje są bardzo silni i zrobią wszystko żeby zniszczyć drugiego. Jak daleko się posuną żeby zdobyć sprzymierzeńców? Wiadomo, że oni zostaną po stronie trzeciej. Po tej dobrej stronie. Jednak czy ta strona będzie wystarczająco silna żeby pokonać dwóch najpotężniejszych na świecie czarodziei?

Te wakacje nie były dla nich dobre. Ani dla Harry'ego, ani dla Hermiony ani nikogo z rodziny Weasley'ów. Mimo, tego że było wiele przyjemnych momentów tak jak wspólny wypad nad jezioro, spacer po lesie czy noc pod gołym niebem, to żadne z nich nie czuło się swobodnie. Każdego dnia coś wisiało w powietrzu, a w głowie pojawiała się myśl "czy dziś jest ten dzień?". Dzień za dniem, nic jednak się nie działo. W końcu zdali sobie sprawę z tego, że im bliżej do końca wakacji tym lepiej się czują. Chyba wszystkim zaczęło tego brakować. Potrzebowali jakiegoś zajęcia, żeby przestać myśleć, a im bliżej września tym lepszy mieli humor. I z czasem udzieliło się to każdemu z nich. Nawet Hermionie, która stłumiła w sobie wszystkie emocje i po prostu zachowywała się tak jakby kilka wydarzeń w ogóle nie miały miejsca, zaczęła się uśmiechać. W końcu kiedyś przychodzi taki czas, gdy trzeba ruszyć do przodu i przestać oglądać się za siebie. I tak było kiedy wspólnie wybrali się po książki na Pokątną. Całkowicie zapomnieli o wszystkich złych rzeczach. Znów byli grupką najlepszych przyjaciół, którzy świetnie się rozumieją i razem spędzają czas. Cokolwiek przyniesie jutro będą razem.

35 komentarzy:

  1. super nie moge sie doczekać Draco i polecam http://mcr-indestructible.blogspot.com/ laliitka

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc tak...
    Baardzo fajny rozdział! Długo kazałaś czekać to przyznam, ale nic się nie stało, bo wreszcie napisałaś. Coś mi się wydaję, że akcja dopiero się rozkręca. Wiedz, że czytam mnóstwo historii dramione i twoja jest jedną z ulubionych. Dodawaj NN w ekspresowym tempie, proszę!! Pozdrawiam i życzę weny.
    dramione-something-real.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. a no ciekawe ciekawe to wszystko. śmierciożercy wyjechali też ciekawe więc czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, na prawdę uwielbiam twoje opowiadanie, i niecierpliwie czekam co dalej ♥!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowity blog.. Kocham go! <3
    Rozdział jest krótki, ale fajny. Dużo nie wyjaśnionych rzeczy.
    Myślałam, że się popłaczę, bo jak przyjaciółka zaczęła krzyczeć 'NOWY HOGWART TERAZ BLOG' i zaczęłyśmy się tak jarać krzycząc, mama wpadła i myślałam, że mi laptop zabierze, ale na szczęście ją przekonałam... boże czekam na następny
    Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super! czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuuu szykuje się gruba sprawa XD Już nie mogę się doczekać ♥ Pisz dalej i jak najszybciej dodawaj kolejny rozdział. Pozdrawiam. /Avadaa.
    PS. Zapraszam do mnie (jak nie to sorki za spam)
    http://hermionaadndraco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. no w koncu!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. No, no, no... Moją cierpliwość wystawiłaś na ciężką próbę i jest teraz na Ciebie obrażona. Ale to nic, bo ja nie jestem. ;D Rozdział bardzo fajny, niby nic się nie dzieje, ale to napięcie jest wręcz... namacalne. Achh... Nwm jak to wyrazić. Nie wyłapałam błędów (jak zwykle), stylistycznie i ortograficznie jest raczej poprawnie (sama nie jestem mistrzem, jeśli chodzi o te sprawy ;p), a fabuła... Nic dodać, nic ująć, czyli po prostu świetnie. ;) Czekam na NN, a teraz życzę Ci mnóstwo weny, wolnego czasu, byś częściej pisała rozdziały i takich zagorzałych czytelniczek jak ja. :D
    Fioletoowa

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykro mi z powodu tego co Ci się stało, nie wiem co to ale musiało to być coś baaardzo smutnego. I nie masz racji mówiąc, że nas to nie obchodzi! Wiem, że to głupie ale czuje się tak jakbyśmy się znały i przykro mi, że coś niedobrego sie u Ciebie dzieje.. W każdym razie jestem z Tobą! ; *
    Rozdział świetny jak zawsze. Mi się te wakacje podobały i jak czytałam Twoją notke to trochę się zasmuciłam ale jak skończyłam rozdział to z reka na sercu moge powiedzieć, że cieszę się, że wakacje się kończą bo chce już wiedzieć co będzie dalej :D
    Duuuużo weny, na pewno Ci się przyda. Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko i pamiętaj, że cokolwiek by się nie działo to ja jestem z Tobą <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj wśród żywych :)

    Pomimo, iż nie wiemy co Ci się stało to bardzo ale to bardzo Ci współczujemy. Cieszymy się, że wróciłaś. :)

    Rozdział jest świetny. Z niecierpliwością czekam na kolejną część. Co z Draco? Czy Hermiona będzie taka jak dawniej? :)
    Dziękuję za notkę, mimo, że jest krótka, ale jakże wspaniała :)

    VERA

    PS. Zaczęłam pisać z przyjaciółką bloga o Dramione. Wkrótce pierwszy rozdział, ale już teraz dużo można się dowiedzieć z zamieszczonego dzisiaj opisu bohaterów. Serdecznie zapraszam jeśli znajdziesz chwilkę :)
    http://love-is-blind-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Oh ! Nareszcie rozdzial ! :D już się nie moglam doczekac. Haha. ;* a wiec jak sie mozna domyslic nie wiem jak ty to robisz ale rozdzial jest BOSKI ! Za kazdym razem zaskakujesz mnie/ Nas czyms nowym. To mi sie bardzo podoba w Twoim opowiadaniu. Rowniez czesto mnie inspirujesz do dzialania wyobraznia. Uwielbiam takie opowiadania ! Mam nadzieje, ze kolejny rozdzial dodasz juz niedlugo. Pozdrawiam i zycze weny ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. och wreszcie nowy rozdzial myslalam ze zbzikuje ;)
    ale na szczescie jest

    co do rozdzialu to..... jest swietny. krotki bo krotki ale to zawsze cos.
    ja czuje sie usatysakcjonowana ;)

    pozostaje cierpliwie czekac na kolejny rozdzial
    Pozdrawiam i przesylam caluski ;* Mika
    Ps: sorry za bledy pisze z tel.

    OdpowiedzUsuń
  14. W końcu się doczekałam następnego rozdziału, oczywiście jak zawsze nie zawiodłam się, bardzo mi się podobał. Czekam na następny. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  15. Watro było czekac tak długo. Zawsze mi się podobało jak piszesz. Głębkie ukłony za piosenkę na końcu :] pomimo, iz jestem fanką Hardcore i irp cięzkich brzmieć to Only the Young uwielbiam :) Cóż mogę jeszzce rzec, pisz dalej, z niecierpliwościa czekamna rozdział i zapraszam do siebie :)

    hp-po-drugiej-stronie.blogspot.pl

    https://www.youtube.com/watch?v=svLm1jhy_Ic

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział wspaniały! ;) Warto było na niego czekać.
    Nie mam żadnych uwag.. piszesz bezbłędnie, że aż chce się czytać. :)
    Czekam na kolejny i zapraszam do mnie ;*
    http://hermionariddle-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. cudeńko ;)
    masz już wysoki poziom, jeśli chodzi o pisarstwo, mimo dalej ćwicz ;) trening czyni mistrza !
    i wstaw nowy rozdział niebawem :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Super! :D jak zawsze. Czekam na kolejny i zapraszam do mnie :)
    http://hermionesmagiclife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Napisałaś że krótki ten rozdział ale jak na Cb to on jest baardzo krótki :P
    ze tak powiem, ta część była taka zwyczajna i to mi sie podobało. dobrze jest się oderwać czasem od tych przygód i posiedzieć spokojnie pod drzewem^^
    na miejscu Miony tez bym sie wkurzyła gdyby zaciągnęli mnie siłą no ale nie dziwie im się, martwili się o nią.
    UGH.! Czemu ja mam taką krótką pamięć?! Bo nadal nie pamietam kim jest Morticia -,-

    Ciekawa jestem co bd w 2 części :D Wspomniałaś ze dodasz ja niedługo, znaczy to że w next weekend czy jeszcze w środku tygodnia?

    Mocno i słodko całuję, Sarah :3

    OdpowiedzUsuń
  20. super <3 czekam na kolejny ♥ czekam również aż Draco wkroczy do akcji <3 :D zapraszam również do mnie dramiona-na-zawsze-razem.blog.onet.pl :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeju, co ja mam powiedzieć? Super. Po prostu super. Nie da się tego, niestety, opisać słowami.. :( ~Julka.

    OdpowiedzUsuń
  22. Tęsknie już za scenami z Hermioną i Draco ^^

    M.

    OdpowiedzUsuń
  23. Opłacało się czekać :) Jestem bardzo ciekawa co wymyślisz w kolejnych rozdziałach :D
    Pozdrawiam :*:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Noo, w końcu mam czas żeby skomentować rozdział jednej z moich ulubionych pisarek ;3.
    Nie zaskoczylo mnie nic pod względem ogółu, bo Twoje rozdzialy zawsze były, są i będą genialne. :D jeśli chodzi o konkrety hmm. Ciekawi mnie jak to się wszystko dalej potoczy. Mam juz swoje teorie na ten temat, ale ich nie zdradze :S
    Masz racje, rozdział - w porównaniu do poprzednich - jest zwyczajny, normalny , co nie zmienia faktu, że nadal boski! Tak jak napisalas w którymś z fragmentów opowiadania - cisza przed burza. Podejrzewam że ta "burza" będzie najbardziej zaskakującym i nagłym zjawiskiem. Myślę ze będzie się dzialo, tym bardziej ze wykreowalas jeszcze jeden czarny charakter, co wiaze sie z podwójnie straszna i emocjonująca Bitwą.
    Podziwiam twój styl pisania i talent, pomimo tylu rozdziałów ty nadal sie rozwijasz, a myslalam że już nie można pisać lepiej :D
    Zazdroszcze talentu - geniusz w dziedzinie pisania. ;D.
    Jedyną rzeczą która mnie lekko zasmucila jest fakt że w większej części opisalas wakacje Hermiony, a bardzo malo było Dracona. Natomiast rozumiem że musialas opisać przebieg jej życia w tym okresie, bo jest on zapewne ważny i znaczący dla dalszego rozwoju opowiadania, dlatego też nie mam Ci tego za złe ;D
    Nadal kocham Ciebie i Twoje opowiadanie i masz we mnie wsparcie, cokolwiek by się nie stalo :) pamiętaj: "po deszczu zawsze wychodzi slonce, a koniec cierpien jest radosci początkiem "
    Trzymaj sie,
    Pozdrawiam Cie serdecznie oraz przesyłam ogrom buziakow na pocieszenie. Również życzę mega weny!
    Twoja Shadii <3 :))

    OdpowiedzUsuń
  25. fajny. czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Notka świetna jak zawsze! Szykuje sie wojna.... uhuhuhu... lubię takie klimaty.

    Zapraszam cię do siebie i proszę o zostawienie komentarza ♥

    http://potega-wladza-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja chcę już nowy rozdział !!!! please :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ej no kiedy dodasz nowy ? :3

    OdpowiedzUsuń
  30. Liczyłam na jakąś reakcje ze strony Hermiony. Pomyśli chociaż chociaż o Draco ... :c

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedy dodasz następny rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  32. hej kiedy można się spodziewać następnego rozdziału ? Już jest 26 :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jesteś świetna! Genialna! Biorę się za czytanie kolejnego rozdziału!
    Zapraszam do mnie!
    http://inna-nie-znaczygorsza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Niesamowite.
    Wspaniały rozdział, zazdroszczę Ci tego, że ty wszystko umiesz tak znakomicie ubrać w słowa. :)
    Nie rozpisuję się, czytam dalej.

    OdpowiedzUsuń

Pochwal albo skrytykuj, klnij jeśli trzeba i szanuj innych komentujących:)